PROBLEMY ŻOŁĄDKOWE W PERIMENOPAUZIE
Problemy żołądkowo-jelitowe w perimenopauzie – skąd biorą się wzdęcia, nudności, zaparcia i refluks?
Perimenopauza większości kobiet kojarzy się przede wszystkim z uderzeniami gorąca, nocnymi potami, zaburzeniami snu, wahaniami nastroju czy zmianami w cyklu miesiączkowym. Tymczasem lista dolegliwości, które mogą pojawić się w tym okresie, jest znacznie dłuższa i coraz częściej w gabinecie słyszę również o problemach ze strony przewodu pokarmowego.
„Nigdy wcześniej nie miałam wzdęć, a teraz wieczorem brzuch wygląda jak balon”.
„Zawsze mogłam jeść wszystko, a teraz mam wrażenie, że połowa produktów mi szkodzi”.
„Po posiłku długo czuję ciężkość”.
„Pojawiły się zaparcia, chociaż wcześniej nie miałam z nimi problemu”.
„Nagle zaczęłam mieć refluks”.
Pierwszą myślą często jest: co ja takiego zjadłam?
Zaczyna się poszukiwanie nietolerancji, eliminowanie glutenu, nabiału, strączków, owoców czy produktów fermentowanych. Czasami dieta staje się coraz bardziej restrykcyjna, a dolegliwości wcale nie znikają. Tymczasem w okresie około 40.–50. roku życia warto zadać jeszcze jedno pytanie: czy na funkcjonowanie mojego przewodu pokarmowego mogą wpływać również zmieniające się hormony?
Odpowiedź brzmi: tak. Zależność jest jednak znacznie bardziej skomplikowana niż proste „mam mniej estrogenów, dlatego gorzej trawię”.
Perimenopauza może być odczuwalna również w jelitach
Perimenopauza jest okresem transformacji prowadzącej do menopauzy. Nie oznacza od razu stałego niedoboru estrogenów. Wręcz przeciwnie – charakterystyczne są dla niej znaczne, czasami gwałtowne i trudne do przewidzenia wahania estradiolu i progesteronu. Dopiero z czasem aktywność hormonalna jajników wygasa. I właśnie te zmiany mogą mieć znaczenie dla przewodu pokarmowego.
Estrogeny i progesteron nie działają wyłącznie na jajniki, macicę czy piersi. Receptory dla hormonów płciowych występują również w innych tkankach, a hormony mogą wpływać między innymi na motorykę przewodu pokarmowego, czucie trzewne, funkcjonowanie bariery jelitowej, odpowiedź immunologiczną oraz mikrobiotę jelitową.
W aktualnym przeglądzie opublikowanym w 2025 roku w Nature Reviews Gastroenterology & Hepatology zwrócono uwagę, że menopauza wiąże się ze zmianami dotyczącymi funkcjonowania przewodu pokarmowego i mikrobiomu. Jednocześnie autorzy podkreślają, że ten obszar zdrowia kobiet nadal jest znacznie słabiej przebadany niż chociażby uderzenia gorąca czy osteoporoza.
Dlatego u części kobiet w okresie transformacji menopauzalnej mogą pojawić się lub nasilić:
- wzdęcia i nadmierne gazy,
- zaparcia,
- biegunki lub zmienny rytm wypróżnień,
- uczucie pełności po posiłku,
- bóle i dyskomfort w jamie brzusznej,
- nudności,
- odbijanie,
- zgaga i objawy refluksu.
Nie oznacza to jednak, że każda z tych dolegliwości jest spowodowana hormonami.
Co estrogen ma wspólnego z jelitami?
Całkiem sporo.
Estrogeny oddziałują między innymi na układ odpornościowy, komórki nabłonka jelitowego oraz układ nerwowy przewodu pokarmowego. Badania eksperymentalne wskazują również na znaczenie receptorów estrogenowych – szczególnie ERβ – w regulacji funkcjonowania bariery nabłonkowej jelita.
Wraz ze zmianą środowiska hormonalnego mogą więc zmieniać się warunki, w jakich funkcjonuje przewód pokarmowy. Warto jednak uważać na bardzo popularne obecnie stwierdzenie, że menopauza automatycznie powoduje „nieszczelne jelita”. Takiego uproszczenia aktualne dane nie uzasadniają. Możemy mówić o potencjalnych zmianach funkcjonowania bariery jelitowej związanych ze środowiskiem hormonalnym, ale nie o tym, że każda kobieta w perimenopauzie ma „rozszczelnione jelita”.
A co z progesteronem?
Tutaj robi się jeszcze ciekawiej.
Progesteron może oddziaływać na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego i wpływać na jego motorykę. W przeglądzie dotyczącym działania progesteronu opisano mechanizmy mogące prowadzić do zmniejszenia kurczliwości mięśni gładkich przewodu pokarmowego.
W praktyce wolniejsza motoryka może sprzyjać:
uczuciu pełności → wolniejszemu pasażowi → zaparciom → większemu dyskomfortowi i wzdęciom.
Hormony płciowe mogą również wpływać na funkcjonowanie górnego odcinka przewodu pokarmowego i napięcie dolnego zwieracza przełyku. Nie oznacza to oczywiście, że progesteron jest „przyczyną refluksu”. GERD jest problemem wieloczynnikowym, na który wpływają między innymi masa ciała, dieta, budowa anatomiczna, leki czy styl życia. Pokazuje to jednak, dlaczego u części kobiet charakter dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego może zmieniać się wraz ze zmianami hormonalnymi.
Dlaczego w perimenopauzie pojawiają się wzdęcia?
To jeden z objawów, o które kobiety pytają najczęściej.
Warto zacząć od tego, że wzdęcie nie zawsze oznacza po prostu nadmierną ilość gazów. W gastroenterologii rozróżniamy wzdęcie – czyli subiektywne uczucie pełności i rozpierania – od dystensji, czyli rzeczywistego, widocznego zwiększenia obwodu brzucha.
Na oba zjawiska może wpływać wiele elementów: motoryka jelit + zaparcia + fermentacja + mikrobiota + dieta + czucie trzewne + oś jelito–mózg.
Jeżeli pasaż jelitowy zwalnia, treść pokarmowa pozostaje dłużej w przewodzie pokarmowym. Zmieniają się warunki fermentacji, mogą pojawiać się zaparcia i większe gromadzenie gazów. Ale to nadal tylko część historii. U niektórych osób znaczenie ma nadwrażliwość trzewna – jelita i układ nerwowy zaczynają intensywniej reagować na bodźce, które wcześniej nie powodowały tak dużego dyskomfortu. Dlatego kobieta może odczuwać bardzo silne wzdęcie, mimo że ilość gazu w jelicie wcale nie musi być spektakularnie większa. AGA podkreśla, że wzdęcia i dystensja są objawami wieloczynnikowymi. W diagnostyce uwzględnia się między innymi zaburzenia interakcji jelito–mózg, zaparcia, nietolerancje określonych węglowodanów, celiakię czy – u wybranych pacjentów – SIBO.
Dlatego pierwszym rozwiązaniem nie powinno być automatyczne wykluczanie połowy produktów z diety.
Menopauza może zmieniać również mikrobiotę
To jeden z najbardziej fascynujących kierunków współczesnych badań nad menopauzą.
Mikrobiota nie jest czymś stałym przez całe życie. Wpływają na nią wiek, dieta, masa ciała, aktywność fizyczna, stosowane leki, antybiotyki, choroby, środowisko oraz hormony. Badania wskazują, że okres menopauzalny może wiązać się ze zmianami składu i funkcji mikrobioty jelitowej. Nie oznacza to jednak, że istnieje jeden charakterystyczny „mikrobiom menopauzalny” ani że menopauza po prostu „niszczy dobre bakterie”. To znacznie bardziej skomplikowana zależność.
Zmieniające się środowisko hormonalne może być jednym z czynników wpływających na mikrobiotę, ale jednocześnie sama mikrobiota uczestniczy w metabolizmie hormonów. I tutaj pojawia się bardzo ciekawe pojęcie.
Estrobolom – kiedy bakterie spotykają estrogeny
Estrobolom to zbiór genów mikroorganizmów jelitowych, których produkty uczestniczą w metabolizmie estrogenów. Wątroba metabolizuje estrogeny i część z nich w postaci sprzężonej trafia wraz z żółcią do jelita. Niektóre bakterie jelitowe wytwarzają enzymy, między innymi β-glukuronidazę, które mogą prowadzić do dekoniugacji estrogenów. Część uwolnionych hormonów może następnie zostać ponownie wchłonięta do krążenia.
W dużym uproszczeniu:
ESTROGENY → WĄTROBA → ŻÓŁĆ → JELITO → MIKROBIOTA → DEKONIUGACJA → CZĘŚCIOWE PONOWNE WCHŁANIANIE
Mikrobiota nie jest więc wyłącznie biernym obserwatorem zmian hormonalnych – może uczestniczyć w metabolizmie i krążeniu estrogenów. Jednocześnie musimy uważać na kolejny skrót myślowy. Nie oznacza to, że możemy przyjąć dowolny probiotyk i w ten sposób „uregulować estrogeny”.
Estrobolom jest bardzo złożonym układem, a jego znaczenie kliniczne i możliwości terapeutycznego wykorzystania są nadal intensywnie badane.
A skąd mogą brać się nudności?
Nudności zdecydowanie rzadziej kojarzymy z perimenopauzą niż uderzenia gorąca czy zaburzenia snu. Mimo to u części kobiet pojawiają się właśnie w tym okresie. Nie mamy jednego mechanizmu, którym można je wytłumaczyć. Pod uwagę można brać wpływ zmian hormonalnych na motorykę górnego odcinka przewodu pokarmowego, czucie trzewne oraz autonomiczny układ nerwowy. Do tego mogą dochodzić inne częste w tym okresie problemy – zaburzenia snu, stres, migrena czy refluks. I dlatego właśnie nudności są dobrym przykładem objawu, którego nie powinniśmy automatycznie przypisywać hormonom.
Jeżeli są częste, nasilają się albo pojawiają się razem z innymi niepokojącymi objawami, wymagają diagnostyki.
Jelita i mózg cały czas ze sobą rozmawiają
Nie możemy mówić o problemach jelitowych w perimenopauzie, pomijając oś jelito–mózg.
Jelita są połączone z ośrodkowym układem nerwowym poprzez układ autonomiczny, nerw błędny, układ odpornościowy, mechanizmy neuroendokrynne oraz metabolity wytwarzane przez mikrobiotę.
Komunikacja działa w obie strony. W perimenopauzie mogą jednocześnie pojawiać się zaburzenia snu, większe napięcie, drażliwość, niepokój czy pogorszenie nastroju. Jeżeli źle śpimy i funkcjonujemy w przewlekłym napięciu, może zmieniać się motoryka przewodu pokarmowego i sposób, w jaki odczuwamy sygnały płynące z jelit. Z kolei przewlekłe wzdęcia, biegunki, zaparcia czy bóle brzucha mogą dodatkowo zwiększać stres i pogarszać jakość snu.
Powstaje więc błędne koło:
STRES → NASILENIE OBJAWÓW JELITOWYCH → WIĘKSZY DYSKOMFORT → GORSZY SEN I WIĘKSZE NAPIĘCIE → JESZCZE WIĘKSZA REAKTYWNOŚĆ PRZEWODU POKARMOWEGO.
Dlatego praca z przewodem pokarmowym nie zawsze zaczyna się i kończy na talerzu.
A co z IBS?
Zespół jelita drażliwego (IBS) częściej rozpoznaje się u kobiet niż u mężczyzn, a obserwacje zmian objawów w różnych fazach cyklu miesiączkowego od dawna sugerują udział hormonów płciowych w modulacji motoryki i czucia trzewnego. Jeżeli kobieta już wcześniej miała IBS, okres transformacji menopauzalnej może zmienić sposób, w jaki odczuwa dolegliwości. Jednocześnie trzeba bardzo wyraźnie powiedzieć: wzdęcia w perimenopauzie nie oznaczają automatycznie IBS.
Podobne objawy mogą występować w wielu innych sytuacjach i dlatego ważna jest odpowiednia diagnostyka.
Kiedy to nie są „tylko hormony”?
Perimenopauza może wpływać na funkcjonowanie przewodu pokarmowego. Nie możemy jednak każdego nowego objawu pojawiającego się po 40. roku życia tłumaczyć zmianami hormonalnymi.
Szczególną uwagę powinny zwrócić tzw. objawy alarmowe, między innymi:
- krew w stolcu lub krwawienie z odbytu,
- czarne, smoliste stolce,
- niewyjaśniona utrata masy ciała,
- niedokrwistość, szczególnie z niedoboru żelaza,
- utrzymujące się lub nawracające wymioty,
- trudności lub ból podczas połykania,
- silny, narastający albo wybudzający w nocy ból brzucha,
- nowa i utrzymująca się zmiana rytmu wypróżnień,
- wyczuwalny guz w jamie brzusznej,
- utrzymujące się, niewyjaśnione powiększenie obwodu brzucha,
- gorączka lub inne objawy ogólne towarzyszące dolegliwościom ze strony przewodu pokarmowego.
W takich sytuacjach nie szukamy kolejnego suplementu, probiotyku czy produktu do wyeliminowania z diety. Szukamy przyczyny. Warto również pamiętać o profilaktyce i badaniach przesiewowych odpowiednich dla wieku. Perimenopauza nie powinna stać się workiem, do którego wrzucamy każdy nowy objaw pojawiający się po czterdziestce.
Co możemy zrobić dla jelit w perimenopauzie?
Zadbaj o błonnik – ale nie bij rekordów
Dla większości zdrowych kobiet praktycznym celem będzie około 25–30 g błonnika dziennie. Warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, nasiona, pestki, orzechy i rośliny strączkowe dostarczają różnych frakcji błonnika, które wpływają między innymi na rytm wypróżnień i stanowią substrat dla mikrobioty.
Ale jeżeli do tej pory jadłaś 10–12 g błonnika dziennie, nie zwiększaj jego ilości nagle do 30–40 g. Więcej nie zawsze oznacza lepiej.
Gwałtowne zwiększenie ilości błonnika może wręcz nasilić fermentację, gazy i wzdęcia.Dlatego jego ilość zwiększamy stopniowo i obserwujemy reakcję przewodu pokarmowego.
Pamiętaj o wodzie
Błonnik i płyny powinny iść ze sobą w parze.Jeżeli zwiększamy ilość błonnika, a jednocześnie pijemy za mało, możemy paradoksalnie pogorszyć problem zaparć. Szczególnie istotne jest to przy stosowaniu błonnika pęczniejącego, np. babki jajowatej.
Karm mikrobiotę różnorodnością
Nie istnieje jeden magiczny produkt „na mikrobiom”. Znacznie ważniejsza jest różnorodność diety.Warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, strączki, orzechy, nasiona, zioła i przyprawy dostarczają nie tylko błonnika, ale również polifenoli i wielu innych związków bioaktywnych. Nie musimy jeść wszystkiego każdego dnia. Ważne, aby nasza dieta nie opierała się przez cały tydzień na tych samych kilku produktach.
Produkty fermentowane? Tak – jeżeli są dobrze tolerowane
Jogurt, kefir czy fermentowane warzywa mogą być wartościowym elementem diety. Tutaj również nie obowiązuje zasada „im więcej, tym zdrowiej”. U części osób duża ilość produktów fermentowanych może zwiększać dolegliwości. Dlatego obserwujemy własną tolerancję.
Ruszaj się
Ruch jest jednym z najbardziej niedocenianych elementów pracy z przewodem pokarmowym. Regularna aktywność fizyczna może wspierać motorykę jelit i pomagać w przypadku zaparć. A w perimenopauzie otrzymujemy dodatkowo cały pakiet korzyści: wsparcie masy mięśniowej i kości, metabolizmu glukozy, układu sercowo-naczyniowego, kontroli masy ciała, snu i samopoczucia.
Nie zapominaj o śnie i stresie
Jeżeli mówimy o osi jelito–mózg, nie możemy koncentrować się wyłącznie na jedzeniu. Sen, przewlekły stres, brak odpoczynku czy ciągłe napięcie mogą wpływać na odczuwanie objawów ze strony przewodu pokarmowego. Czasami więc elementem „terapii jelit” będzie nie kolejna eliminacja żywieniowa, ale sen, spacer, ruch, regularne posiłki i praca z układem nerwowym.
Nie eliminuj wszystkiego na wszelki wypadek
To jeden z błędów, które widzę bardzo często. Pojawiają się wzdęcia i zaczyna się:
bez glutenu → bez nabiału → bez strączków → bez owoców → bez produktów fermentowanych → low FODMAP.
Po kilku tygodniach dieta składa się z kilku bezpiecznych produktów, a pacjentka coraz bardziej boi się jedzenia. Dieta eliminacyjna może być bardzo dobrym narzędziem terapeutycznym, ale powinna mieć konkretne wskazanie, określony czas i późniejszy etap reintrodukcji produktów.
Low FODMAP może być skutecznym postępowaniem u części pacjentów z IBS, ale nie jest dietą „na perimenopauzę” ani sposobem żywienia na całe życie.
Fitoterapia – roślinne wsparcie przewodu pokarmowego w perimenopauzie
W pracy z dolegliwościami żołądkowo-jelitowymi warto pamiętać również o fitoterapii. Rośliny lecznicze od dawna wykorzystywane są przy niestrawności, uczuciu pełności, nudnościach, wzdęciach czy dolegliwościach skurczowych. Nie istnieje jednak jedno uniwersalne „zioło na jelita”, surowiec warto dobierać do dominującego problemu.
Imbir lekarski (Zingiber officinale) jest szczególnie interesujący w przypadku nudności i dyskomfortu w górnym odcinku przewodu pokarmowego. Za jego charakterystyczne działanie odpowiadają gingerole i shogaole. To właśnie imbir jest jednym z pierwszych surowców, o których warto pomyśleć, gdy obok uczucia ciężkości czy pełności pojawiają się nudności.
Rumianek pospolity (Matricaria recutita) tradycyjnie wykorzystywany jest przy łagodnych dolegliwościach żołądkowo-jelitowych, takich jak wzdęcia czy niewielkie skurcze. Jednym z jego charakterystycznych flawonoidów jest apigenina. Rumianek jest szczególnie ciekawy również wtedy, gdy dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego nasilają się w okresach napięcia.
Mięta pieprzowa (Mentha × piperita) kojarzona jest przede wszystkim z działaniem rozkurczowym na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego. Najwięcej danych klinicznych dotyczy olejku miętowego i jego zastosowania w IBS. Przy skłonności do refluksu trzeba jednak zachować ostrożność, ponieważ mięta może u części osób nasilać zgagę.
Karczoch zwyczajny (Cynara scolymus) to z kolei roślina, którą warto rozważyć, kiedy dominuje uczucie ciężkości i pełności po posiłkach czy niestrawność. Ekstrakty z liści karczocha wykorzystywane są w fitoterapii do wspierania trawienia, a jednym z charakterystycznych związków jest cynaryna.
Lukrecja gładka (Glycyrrhiza glabra) kieruje nas bardziej w stronę górnego odcinka przewodu pokarmowego. W preparatach przeznaczonych do wspierania komfortu żołądka możemy spotkać DGL – lukrecję deglicyryzowaną, czyli ekstrakt ze znacznie ograniczoną zawartością glicyryzyny. Ma to znaczenie, ponieważ właśnie glicyryzyna odpowiada za część działań niepożądanych klasycznej lukrecji, szczególnie przy większych dawkach i dłuższym stosowaniu.
Rzepik pospolity (Agrimonia eupatoria) jest tradycyjnym surowcem zielarskim wykorzystywanym w łagodnych dolegliwościach trawiennych. Zawiera między innymi garbniki i flawonoidy i może być elementem bardziej rozbudowanych kompozycji roślinnych.
I wreszcie czosnek pospolity (Allium sativum). To roślina, której nie ograniczałabym wyłącznie do „wsparcia odporności”. Zawiera charakterystyczne związki siarkowe, w tym związki prowadzące do powstawania allicyny, której aktywność biologiczna, w tym przeciwdrobnoustrojowa, jest szeroko badana.
Kiedy kilka kierunków łączymy w jednej formule
Nie zawsze trzeba sięgać po każdy z tych ekstraktów oddzielnie. Przykładem preparatu, w którym połączono kilka opisanych wyżej surowców, jest Nordigast marki Norsa Pharma.

Znajdziemy w nim ekstrakty z karczocha, czosnku, lukrecji DGL, mięty pieprzowej, rzepiku, imbiru oraz rumianku. I tutaj ważny jest właśnie termin ekstrakty – nie mamy do czynienia jedynie ze sproszkowanymi surowcami roślinnymi. W przypadku części składników producent deklaruje również określoną zawartość charakterystycznych związków: w porcji dziennej 2 kapsułek jest 10 mg cynaryny z ekstraktu karczocha, 2 mg allicyny z ekstraktu czosnku, 3 mg gingerolu z ekstraktu imbiru oraz 3 mg apigeniny z ekstraktu rumianku.
To jest dla mnie istotny plus formulacji – zastosowanie skoncentrowanych ekstraktów, a w części z nich również określenie zawartości wybranych związków aktywnych, daje nam znacznie więcej informacji o preparacie niż sama obecność nazwy rośliny na etykiecie.
Formuła nie kończy się jednak na fitoterapii. Dodano do niej również bromelainę z ananasa – 90 mg o deklarowanej aktywności enzymatycznej 108 GDU. Bromelaina jest mieszaniną enzymów proteolitycznych, czyli enzymów rozkładających białka.
Kolejnym ciekawym składnikiem jest tauryna – 200 mg w porcji dziennej. Tauryna uczestniczy w fizjologii kwasów żółciowych – tworzy z nimi koniugaty, co ma znaczenie dla prawidłowego trawienia i wchłaniania tłuszczów. W preparacie znajduje się również niewielka ilość L-leucyny – 25,2 mg.
Dlatego Nordigast jest ciekawy nie tylko jako „mieszanka ziół”. To raczej połączenie ekstraktów botanicznych + enzymu proteolitycznego + aminokwasów, czyli dokładnie trzech modułów, o których mówi producent.
I właśnie w okresie perimenopauzy, kiedy u części kobiet pojawiają się jednocześnie wzdęcia, uczucie pełności, dyskomfort po posiłkach czy zmiana dotychczasowej tolerancji pokarmów, taka wielokierunkowa formuła może być jednym z elementów indywidualnie dobranego postępowania – obok diety, odpowiedniej podaży błonnika, nawodnienia, ruchu, snu i oczywiście diagnostyki, jeżeli pojawiają się niepokojące objawy.
REKLAMA produkt kupisz na stronie producenta [klik] z kodem med-dieta zniżka
Justyna
Przeczytaj nasze inne wypisy: